Odkrycie rytualnego ołtarza w Tule potwierdza istnienie egzekucji poprzez ścięcie głowy jeszcze przed nadejściem Azteków

21

Archeolodzy odkryli w Tule nie tylko ołtarz. Odkryli ponury pomnik ukryty zaledwie kilka metrów pod warstwą ziemi na polu, które wkrótce miało stać się podstawą kolei dużych prędkości. Pomnik ten znajduje się w ruinach Tollan – stolicy Tolteków, gdzie kraina skrywa tajemnice, które budowniczowie miasta chcieli zachować w tajemnicy.

Pracownicy Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) oczyścili teren pod budowę linii kolejowej Meksyk–Querétaro. Procedura standardowa: inspekcja, dokumentacja, odzyskiwanie artefaktów, budowa. Ale ta warstwa gleby odsłoniła coś zupełnie innego. Momoztli. Jest to termin w języku nahuatl oznaczający mały wspólny ołtarz rytualny. Zwykle jest to miejsce składania ofiar bogom lub przodkom: ceramiki, obsydianowych ostrzy, być może kości jelenia. Ale nie szczątki ludzkie.

Ołtarz pochodzi z okresu Tolteków, około 950–1100 r. n.e. To niepewna, przejściowa faza w historii Meksyku. Teotihuacan już nie istniał, jego wielkość upadła wraz z miastem. Aztekowie wtedy nie istnieli – po prostu przygotowywali się do powstania, przedzierając się przez dym przyszłych imperiów. Rządził wtedy Tolan, a przynajmniej tak głosiły legendy. Późniejsze kultury, zwłaszcza Mexines, którzy założyli Tenochtitlan, deifikowały Tolteków. Uważani byli za największych mistrzów i pierwotną elitę. Ten ołtarz znajduje się w centrum tej reputacji, ale nie wygląda tak efektownie, jak mogłoby się wydawać w dopracowanych podręcznikach historii.

Jak głowa mogła spaść?

Tutaj zaczyna się fizyka procesu. Budowla zajmuje około metra kwadratowego i jest zbudowana z kamienia: szorstki fundament, prawdopodobnie z andezytu; modułowe warstwy pośrednie; chaotyczna wierzchnia warstwa kamieni rzecznych i bazaltu. Konstrukcja jest trwała i ponadczasowa. Przynajmniej tak to było zamierzone.

W pobliżu zespół znalazł porozrzucane obsydianowe ostrza. Ostry, niebezpieczny. Używano ich do wszystkiego, od operacji po morderstwo. Następnie odnaleziono cztery czaszki.

Trzej z nich zmieszani z kościami udowymi leżały pod ubitym tynkiem przed ołtarzem. Zwykłe śmieci? Może. Ale jedna czaszka opowiadała inną historię. Stał u podstawy ołtarza. Przyłączony. Ale nie tak, jak to ma miejsce w przypadku naturalnego pochówku. Kręgi szyi są na swoim miejscu. Tkanka miękka, choć czas ją już zniszczył, utrzymywałaby głowę na miejscu. Gdyby czaszka odpadła po pogrzebie, grawitacja i rozkład zrobiłyby swoje: ześlizgnęłaby się lub leżała luźno. Ale ta czaszka pozostała „wrośnięta” w kręgosłup szyjny.

Wskazuje to na przymusowe ścięcie głowy, gdy ciało było jeszcze świeże.

„Wiemy, że na obrzeżach Tuły znajdowały się dzielnice klasy średniej, a znacznie dalej znajdowały się domy zwykłych ludzi” – mówi archeolog Victor Francisco Heredia Guillen. “Jest ostrożny w wypowiadaniu się, ale znaczenie jego słów jest oczywiste. Ta elita miała pałace i prywatne dziedzińce. Ten ołtarz stał w jednym z takich miejsc. Wewnątrz domu elity? W świątyni? Czy w domu z podwórkiem wypełnionym śmiercią?”

„Zakładamy, że były to pokoje lub część luksusowego kompleksu” – dodał. — Grupy wysokiej rangi. Nie dzielnica chłopska. Jeżeli zamierzasz przeprowadzić taki rytuał, robisz to w bezpiecznym miejscu. Ukryty przed klasami niższymi, które nie były zapraszane na takie tajne ceremonie.”

Czyje głowy zostały odcięte?

Pytanie nie brzmi już czy ludzie tu umierali. Znaki kości z obsydianu i krzemienia potwierdzą użycie tych narzędzi. Heredia Guillen zauważa, że ​​metale były używane już w okresie postklasycznym, ale kamień był nadal głęboko osadzony w rytuałach społecznych. Znaki na kościach nie kłamią. Zeznają.

Ale dlaczego cztery? Dlaczego akurat ten skład? Ołtarz implikuje hierarchię. Dwie czaszki u podstawy, jedna na górze, jedna na południowy zachód. Cztery u stóp. Czy to była ofiara dla Ziemi? Zasilenie fundamentów miasta? Wpływy Tolteków rozprzestrzeniły się po całym środkowym Meksyku przez wiele lat po ich upadku. Później Aztekowie skopiowali i wzmocnili te rytuały, czyniąc ofiary z ludzi głównym atrybutem swojej religii. Ale schemat został narysowany znacznie wcześniej.

To odkrycie zmusza nas do bliższego przyjrzenia się, w jaki sposób „cywilizacja” buduje swoją stabilność. Lubimy myśleć o Tule jako o centrum handlu, sztuki i filozofii. I tak jest. Ale była to także maszyna porządkująca życie poprzez śmierć. Nowa linia kolejowa ominie ten hałas. Będzie spieszyć się z chronologią. Ona nie przestanie.

Aktualnie prowadzone są pomiary terenu wykopu. Robienie zdjęć. Drony. Szkicowanie. Kamienie należy podnosić ostrożnie. Kości wysyłane są do laboratoriów w celu analizy DNA i izotopów. Być może dowiemy się, skąd przybyli ci ludzie, zanim zginęli. Widzimy, kogo zjedli i kto im służył. Ołtarz pozostanie pod ziemią, dopóki strategie konserwatorskie nie dogonią ambicji badaczy.

Budowa pociągu jest nadal kontynuowana. Ziemia jest nadal poruszana. Gdzieś pod betonem, który wkrótce stanie się podstawą dla szybkiego pociągu, kamienna platforma kryje szyję i głowę, których przeznaczeniem było nigdy nie zostać rozdzielonymi. Dziwne, prawda? Jak na co dzień idziemy przez historię, wierząc, że ziemia jest solidna, choć składa się głównie ze skompresowanego czasu, czekającego na skrzydłach. Nie będziemy słuchać, gdy zabrzmi gwizdek.