Webb usuwa mgłę: nowe spojrzenie na galaktykę Centaurus A

14

Kurz się oczyszcza. Kurtyna opada.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba dał nam zupełnie nowy widok na galaktykę Centaurus A. Grube chmury, które wcześniej zakrywały wnętrze galaktyki, zostały teraz odepchnięte. Co kryje się pod spodem? Miliony gwiazd. Wszystkie. Skompresowany w rdzeń, którego nie można zignorować.

Widzimy „makaron” świecącego gruzu. Widzimy zakrzywiony pasek gazu o podejrzanie przypominającym stan Tennessee, przecinający środek. Widzimy też żarłoczną czarną dziurę u podstawy, pożerającą wszystko, co znajdzie się w jej zasięgu.

To zdecydowanie wspaniały obraz pulpitu. Ale przyjrzyj się bliżej. To jest laboratorium. Chaotyczne i złożone.

Centaurus A opowiada nam, jak zderzają się galaktyki, jak żywią się czarne dziury i jak na tym kosmicznym złomowisku powstają gwiazdy.

Odległość odgrywa tutaj rolę. Galaktyka jest oddalona o zaledwie 11 milionów lat świetlnych. Jest blisko. Na tyle blisko, że podczerwone oczy Teleskopu Webba mogą dostrzec cechy, które w przypadku bardziej odległych obiektów wydają się rozmyte. Każda gwiazda ma znaczenie. Każda plamka gazu opowiada historię obejmującą miliardy lat kosmicznej ewolucji.

Jaka jest ta historia?

Przemoc. Około 2 miliardy lat temu ta galaktyka zderzyła się z inną. Uderzenie spowodowało zniekształcenie dysku. Poskręcana smuga kurzu wciąż rozciąga się po środku niczym siniak. Ale to nie zabiło galaktyki. Po prostu zrobiło się jej dziwnie.

Hubble nie widział tego aż tak wyraźnie. Pył blokuje światło widzialne. Spitzer mógł oczywiście patrzeć w podczerwień, ale rozdzielczość nie była wystarczająco wysoka. Zobaczył blask. Ale nie widziałem gwiazd. Webb widzi jedno i drugie. Oddziela starożytne światło od nowego. Teraz astronomowie mogą określić, które gwiazdy istniały przed zderzeniem, a które narodziły się wbrew wszystkiemu właśnie z jego powodu.

Następnie następuje krzywa w kształcie litery S w kierunku środka.

Nikt nie wie dokładnie, co to jest. Być może są to pozostałości starożytnego zderzenia. Być może czarna dziura skręciła je w ten kształt. Być może jest to wynik obu procesów. Czekamy. Oglądamy.

Webb także dzieli światło. Mierzy prędkość. Ciepły wodór wiruje wokół wylotu czarnej dziury, podczas gdy inny gaz ucieka w panice. To pokazuje podwójną naturę tych kosmicznych potworów. Tak, kompresują gaz, tworząc nowe gwiazdy. Ale wydmuchują także gaz, uniemożliwiając powstawanie nowych gwiazd.

Tworzenie i niszczenie na jednym tchu.

Twój wygaszacz ekranu nie może tego zrobić.

A może?

Raczej nie niż tak.