Myląca lista rządowa

19

Siedemnaście. Nie, prawie trzydzieści. A dokładniej – 28 obiektów. Są to tak zwane „super składowiska”, na których przestępcy porzucili dziesiątki tysięcy ton odpadów w całej Anglii. Agencja Ochrony Środowiska opublikowała w piątek nową listę obserwacyjną. Obejmuje 117 obiektów o „wysokim priorytecie”, ale głównym powodem do niepokoju są ogromne składowiska, których jest ponad 20, a każde zawiera ponad 20 000 ton odpadów.

Największy znajduje się w Norwich w hrabstwie Cheshire. To sterta skażonej ziemi ważąca 281 000 ton. W styczniu tego roku dziennikarze BBC odkryli go wraz z dziesięcioma podobnymi obiektami. Z lotu ptaka obraz wygląda przerażająco.

Dlaczego tylko te 117 miejsc? W sumie istnieje około 700 nielegalnych wysypisk. Agencja twierdzi, że to selektywne podejście pozwala mieszkańcom dokładnie zobaczyć, gdzie podejmowane są działania. To jak segregacja rannych: decydujesz, kto od razu otrzyma bandaż, a kto musi poczekać.

W niektórych obszarach sprzątanie już się rozpoczęło. Na przykład Hodes Wood w Kent lub Kidlington w Oxfordshire. Są też placówki w Vigan i Sheffield. Łącznie mieści się w nich prawie 40 000 ton odpadów. Za oczyszczenie obu miejsc mogą zapłacić podatnicy w ramach rządowego planu przeciwdziałania przestępstwom przeciwko środowisku. Jednak w przypadku innych nie jest to gwarantowane. Agencja Ochrony Środowiska przyznała, że ​​nie ma środków na generalne uporządkowanie terenów. Mają one zastosowanie jedynie w „wyjątkowych przypadkach”.

Co oznacza „wyjątkowy”? Są to kryteria szczegółowe: poważne zagrożenie dla środowiska i wpływ na społeczność lokalną. W ten sposób państwo decyduje, kto zapłaci za ten brud.

George Howar mieszka obok wysypiska śmieci w Sheffield. Nowa lista mu nie odpowiadała.

„Nie mam już ani grama wiary w to, że zostaną podjęte rzeczywiste działania”.

Uważa on, że agencja musi zwiększyć presję, aby zaprzestać powtarzających się zachowań. Ma specyficzne wymagania. Jeżeli na sprzątanie wykorzystywane są publiczne pieniądze, teren należy zabrać. Sprzedaj to. Niech płacą przestępcy. W przeciwnym razie dla winnych będzie to wyglądało jak uśmieszek.

Co właściwie tam się kryje? Nie tylko kartony. Odpady domowe. Odpady budowlane. Azbest. Opony. Niektóre obiekty działają bez zezwoleń, kontynuując nielegalną działalność. Inne to po prostu pola, często prywatne działki na obszarach wiejskich, zaśmiecone stosami rzeczy, które tam nie pasują.

Agencja prosi, abyś do niej zadzwonił, jeśli coś zauważysz. Lista będzie aktualizowana co miesiąc. Chcą wyśledzić tę zbrodnię. Ale nie ujawnią wszystkich swoich kart. Tylko ogólne lokalizacje i charakter składowiska. Nic bardziej szczegółowego. Dlaczego? Aby uniknąć kompromitujących dochodzeń. Aby uniknąć spłoszenia osób wyrzucających śmieci, zanim zostaną aresztowani.

To jest akt przejrzystości. Przynajmniej tak powinno być. Społeczności muszą wiedzieć, że zostaną podjęte działania. A co z przestępcami?

Chcemy, żeby wiedzieli: nadchodzimy.