Ambitny program NASA dotyczący zwrotu próbek Marsa (MSR) został faktycznie porzucony ze względu na ograniczenia budżetowe, co umożliwiło Chinom przejęcie wiodącej roli w wydobywaniu potencjalnych dowodów życia z Czerwonej Planety. Decyzja, zapisana w niedawnym projekcie ustawy o wydatkach Senatu USA, oznacza, że próbki skał pobrane przez łazik Perseverance (które mogą zawierać starożytne biosygnatury) pozostaną na Marsie na zawsze, chyba że zostaną zregenerowane w przyszłości.
Upadek programu: koszty i zmiany polityczne
Anulowanie jest spowodowane rosnącymi kosztami programu i zmianą priorytetów politycznych. W niezależnych przeglądach przeprowadzonych na początku 2025 r. oszacowano, że program MSR może przekroczyć 11 miliardów dolarów, a przykładowy zwrot spodziewany jest dopiero w 2040 r. To obciążenie finansowe, wraz z wcześniejszymi cięciami budżetowymi zaproponowanymi przez administrację Trumpa (choć częściowo odwrócone w najnowszej ustawie), okazało się nie do utrzymania. Decyzja Senatu odzwierciedla pragmatyczny kompromis: zachowanie części funduszy na powiązane technologie (110 milionów dolarów przeznaczonych na przyszłe misje na Marsa), przy jednoczesnej rezygnacji z pełnowymiarowej misji polegającej na pobraniu próbek.
Ta zmiana jest znacząca, ponieważ łazik Perseverance zebrał już ponad 30 próbek geologicznych, w tym jedną, którą NASA nazwała „najjaśniejszym znakiem życia”, jaki kiedykolwiek znaleziono na Marsie. Chociaż nie ma ostatecznych dowodów na istnienie życia na Marsie w przeszłości, potencjał odkrycia sprawia, że odwołanie programu jest poważnym ciosem dla tych, którzy chcą zbadać te próbki z pierwszej ręki.
Szansa w Chinach: wyścig o ekstrakcję
Po wstrzymaniu programu w USA Chiny mają teraz szansę stać się pierwszym krajem, który zwróci próbki marsjańskie na Ziemię. Ich misja Tianwen-3, której wystrzelenie zaplanowano na 2028 r., a powrót przewidywany jest na 2031 r., celuje w inne, mniej obiecujące miejsce niż obszar poszukiwawczy Perseverance. Jednak brak konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych oznacza, że Chiny mogą umocnić swoją przewagę jako pierwsi na rynku w zakresie analizy materiałów marsjańskich.
Konsekwencje są jasne: jeśli na Marsie kiedykolwiek istniało życie, Chiny mogą być pierwszymi, które to potwierdzą. To nie jest tylko wyścig naukowy; reprezentuje także zmianę geopolityczną, w ramach której Chiny potencjalnie zdominują przyszłą eksplorację Marsa.
Szersze implikacje dla eksploracji kosmosu
Pomimo anulowania programu MSR Stany Zjednoczone w dalszym ciągu finansują inne kluczowe projekty w dziedzinie nauki o przestrzeni kosmicznej. Ustawa o wydatkach przewiduje 24,4 miliarda dolarów dla NASA, w tym 7,25 miliarda dolarów dla Dyrekcji Misji Naukowych. Obejmuje to dalsze wsparcie misji Dragonfly na Tytana, Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba i Rzymskiego Teleskopu Kosmicznego Nancy Grace.
Mimo to los MSR uwypukla trudności, jakie wiążą się z misjami kosmicznymi na dużą skalę w dobie ograniczeń budżetowych. Technologie opracowane w ramach programu (radar, spektroskopia, systemy wlotu, opadania i lądowania) pozostają cenne dla przyszłych przedsięwzięć, ale ich pełny potencjał będzie ograniczony bez dedykowanej misji polegającej na pobraniu próbek.
Podsumowując, odwołanie programu NASA dotyczącego zwrotu próbek Marsa stanowi punkt zwrotny w poszukiwaniach życia pozaziemskiego. Chociaż Stany Zjednoczone nie zrezygnowały całkowicie z eksploracji Marsa, straciły pozycję na rzecz Chin, które obecnie są gotowe przewodzić w wyścigu o zwrot pierwszych próbek z Czerwonej Planety. Następna dekada pokaże, czy te próbki są kluczem do odpowiedzi na jedno z najgłębszych pytań ludzkości: czy jesteśmy sami?





























