Nie zawsze tak jest. Kontynenty, które znamy dzisiaj, nie zaczęły się jako odizolowane wyspy w przestrzeni kosmicznej. Kiedyś połączono je w jeden ogromny kontynent, który obejmował prawie całą Ziemię. Geolodzy nazywają ją Pangeą.
Słowo to pochodzi od greckiego słowa pangaia, które dosłownie oznacza „całą Ziemię”. To proste wyjaśnienie złożonej rzeczywistości. W krótkim momencie w historii geologicznej prawie cała Ziemia, jaką znamy, została zszyta w całość. Wokół tego superkontynentu rozciąga się nieskończony ocean zwany Panthalassa. Był to świat bez linii brzegowych, tak jak je rozumiemy. Był to świat złożony z kawałków skorupy ziemskiej unoszących się w ogromnej niebieskiej zupie.
Alfred Wegener nie odkrył tego podczas kopania. Hipotezę tę wysunął w 1912 roku. Niemiecki meteorolog spojrzał na mapę i zauważył coś dziwnego. Linie brzegowe Ameryki Południowej i Afryki przypominają połamane kawałki układanki. Nazwał swój pomysł dryfem kontynentalnym. Ludzie się z niego śmiali. Nie miał umiejętności, żeby to udowodnić. Ale miał rację. Pangea to nie tylko teoria. Jest to punkt wyjścia do zrozumienia ruchu naszej planety.
Tworzenie starcia gigantów
Pojawienie się superkontynentu nie było przypadkowe. To wymagało kolizji. Zderzenie płyt tektonicznych trwa miliardy lat.
W okresie dewonu, około 419 milionów lat temu, prace toczyły się już pełną parą. Połączyły się dwa duże kontynenty. Laurentia była centrum dzisiejszej Ameryki Północnej, a Bałtyk był centrum Europy Wschodniej. Nie byli sami. Ciągnęli i pchali małe masy lądowe i mikrokontynenty. W rezultacie pojawił się nowy, duży kontynent, zwany Eurazją (Eurameryka).
To nie jest ostateczna wersja. To dopiero początek.
Prawdziwa ciężka praca miała miejsce w okresie permu. Nadszedł czas, aby superkontynent został całkowicie zjednoczony. Wyobraź sobie wypadek samochodowy w zwolnionym tempie, który trwa miliony lat. Północno-zachodni kraniec Gondwany ostatecznie podzielił się na Amerykę Południową, Indie, Afrykę, Australię i Antarktydę i zderzył się z południową Eurazją (Eurameryką).
To nie była tylko kolizja. To właśnie uderzenie ukształtowało wygląd Ziemi. Tam, gdzie wcześniej nie było gór, pojawiły się pasma górskie. Oceany się zamknęły.
A potem następuje ostatnia część. Kraton Angara, starożytne jądro Syberii, uderzył w zbieg Eurazji i Gondwany. Miało to miejsce we wczesnym okresie permu, około 299–273 milionów lat temu. Zagadka jest kompletna. Pangea istniała jako w pełni uformowany superkontynent.
Dlaczego to ma teraz znaczenie
Dlaczego ważna jest dla nas wiedza o stosie skał mającym 300 milionów lat? Ponieważ wyjaśnia, gdzie dzisiaj żyjemy.
Rozpad Pangei nie był jedynie przesunięciem gleby. Zmienił klimat. Zmienił oceany. Atmosfera się zmieniła. Kiedy cała masa lądowa została skoncentrowana w jednym miejscu, wnętrza kontynentów zostały odizolowane od łagodzącego wpływu oceanów. Pojawiły się ekstremalne pustynie. Nadeszły trudne pory roku.
Kiedy Pangea się rozpadła
Kiedy większość ludzi myśli o Pangei, ma na myśli solidną masę, ale w rzeczywistości nie była ona okrągła. Miał kształt litery C. Większa część masy lądowej znajdowała się pomiędzy północnym i południowym biegunem Ziemi. Ta krzywizna jest ważna. Dokładniej, na wschodnim krańcu znajdowała się ogromna zatoka zwana Morzem Tetydy lub Oceanem Tetydy. To nie był tylko zbiornik wodny. Ukształtowało historię ziemskiego klimatu i procesów tektonicznych.
Wzlot i upadek starożytnego Morza Tetydy
Ocean Paleotethys powstał podczas początkowego zbierania Pangei. Można to uznać za pierwszy duży rozdział w historii tego superkontynentu. Istnieje od setek milionów lat. Ale tektonika płyt rzadko jest statyczna. Coś musi dać.
Był to pas materiału kontynentalnego. Geolodzy nazywają go kontynentem Cymeryjskim lub superterranem Cymeryjskim. Oddzieliła się od północnej części Gondwany. Potem skręcił na północ. Ten ruch nie nastąpił z dnia na dzień. To była powolna, ciągła zmiana.
Ocean Neo-Tetydy zastępuje stary
Gdy blok Cymeryjski się przesunął, wyparł Ocean Paleotetydy. Stary ocean został stopniowo zastąpiony Oceanem Neo-Tetydy. To nie tylko zmiana nazwy. Jest to zasadnicza zmiana w geografii.
Dlaczego jest to dziś ważne? Ponieważ te starożytne oceany kontrolowały przepływ ciepła na Ziemi. Wpływali na to, gdzie kwitło życie. Ustalili przebieg prądów. Zderzenie Cymeryjskie położyło również podwaliny pod przyszłe budownictwo górskie. Z tego geologicznego tańca narodziły się Alpy i Himalaje.
Cymeryjski superterran oddzielił się od północnej Gondwany i przesunął się na północ, zamykając Ocean Paleotetydy i otwierając Ocean Neo-Tetydy.
Łatwo zapomnieć, że masy lądowe nie pozostają na miejscu. Dryfują, zderzają się i rozpadają. Morze Tetydy było żywą, pulsującą częścią tego procesu. Nie było statyczne. To ewoluowało. Pomogło to w ukształtowaniu świata, który znamy dzisiaj.
Chociaż Pangea dominuje w dyskusjach geologicznych, jej granice opowiadają bardziej złożoną historię. Na drugim końcu znajduje się Cathaya, wyjątkowy kontynent, który jest często ignorowany przez większych graczy. To nie tylko kamień. Było to ogromne wschodnie przedłużenie kontynentu Angara, jednoczące w jedną całość regiony znane dziś jako Kataj Północny i Południowy.
Gdzie jest Kataya
Geograficznie Cathay zajmuje strategiczną pozycję. Na zachodzie oblewa go rozległy Ocean Pantalas, a na wschodzie graniczy z Oceanem Paleo-Tetydy. To nie są puste wody. Są to dynamiczne środowiska pełne gruzu geologicznego.
Fragmenty skorupy kontynentalnej są rozproszone po dwóch oceanach i nazywane są mikrokontynentami. Z głębin wyłania się bazaltowy łuk wyspy wulkanicznej. Płaskowyże oceaniczne tworzą ogromne podwodne pasma górskie. Głębokie rowki wyryte w dnie morskim wyznaczają miejsca, w których płyty tektoniczne zderzają się lub podsuwają pod siebie.
Jak powstali Terranie
Oceany nie były statyczne. To były place budowy. Łuki wysp i poszczególne masy lądowe nie pozostały niezmienione. Przez miliony lat ruchy tektoniczne przeniosły je na skraj Pangei.
Chociaż fragmenty te zderzają się, nie toną. Trzymają się. Proces ten, znany jako akrecja, spaja rozproszone szczątki z głównymi kontynentami. W rezultacie powstają terranie akrecyjne. Jest to wyjątkowy kontynent, który łączy się z istniejącymi kontynentami, zwiększając swój rozmiar i złożoność.
„Te łuki wysp i inne izolowane masy lądu zostały później przyspawane do krawędzi Pangei, tworząc terran akrecyjny.”
Dlaczego to jest ważne?
Zrozumienie Cathay i tych akrecyjnych terran zmieni sposób, w jaki postrzegamy gromadzenie się superkontynentów. Pangea nie była tylko kulistą skałą. Była to patchworkowa mozaika zszyta przez zderzenia mikrokontynentów, łuków wulkanicznych i płaskowyżów oceanicznych. Sam Kataj odegrał kluczową rolę w tej geologicznej zagadce, łącząc kontynent azjatycki ze strukturą tektoniczną świata.
Te starożytne oceany są nadal wyraźnie widoczne. Formacje geologiczne Kataju i okolic noszą ślady tych zderzeń. Przypominają nam, że kontynenty nie są stałe. Rosną. Rozdzielają się. Akreują.
Zmiana klimatu i koniec pewnej epoki
Kiedy kontynenty zderzyły się, tworząc Pangeę, klimat nie tylko się zmienił; upadło. Tropikalne centrum superkontynentu stało się rozległą, suchą pustynią. Dlaczego? Ponieważ szlaki żeglugowe na niskich szerokościach geograficznych, którymi swobodnie przepływają ciepłe prądy powierzchniowe, nagle się zamknęły. Ciepło było wypychane w stronę biegunów. W tym samym czasie na zachodnim wybrzeżu Pangei, w przeciwieństwie do jej wyschniętego wnętrza, podniosła się zimna woda.
To nie tylko problem wody. Zderzenie mas lądowych spowodowało działalność górniczą na dużą skalę zwaną orogenezą. Te nowe, strome góry nie tylko istnieją; określają wzorce pogodowe. Dwa gigantyczne łańcuchy zakłócają przepływ powietrza ze wschodu na zachód w strefie umiarkowanej. Jeden z nich przemieszcza się ze wschodu na zachód w tropikach. Drugie to skrzyżowanie północ-południe. Razem odchylają ciepłe powietrze oceaniczne od równika i wysyłają je w kierunku wyższych szerokości geograficznych.
Ta aktywność tektoniczna mogła mieć związek z masowym wymieraniem, które pod koniec okresu permu zniszczyło większość życia. Paleoekolodzy uważają, że uderzenia zniszczyły płytki basen oceaniczny, który był głównym siedliskiem większości bezkręgowców morskich. Orientacja Pangei z północy na południe również zasadniczo zmieniła cyrkulację oceanów, zmieniając klimat regionu w nieprzewidywalny sposób.
Pod koniec okresu permu Pangea działała jak bariera. Zapobiegło to napływowi zimnych wód polarnych do basenów Paleo i Neo-Tetydy. Bez tego efektu chłodzenia temperatura płytkiej wody wzrosłaby poza tolerancję koralowców i niezliczonych innych organizmów. Scena była skazana na zawalenie się.
Rozpad
Alfred Wegener miał prawie rację. Wysunął teorię, że kontynenty Ziemi były kiedyś połączone w jeden superkontynent zwany Pangeą, który przez długi czas dominował w czasie geologicznym. Ale co z jego wyjaśnieniami, jak się rozstali? Jest zasadniczo wadliwy. Nazwał to „dryfem kontynentalnym”, co jest koncepcją wyjaśniającą „co”, ale nie „jak”. Nauka poszła do przodu. Dziś rozumiemy proces szczelin poprzez ścisłe ramy tektoniki płyt.
Mechanizm ruchu
Idee Wegenera nie zostały powszechnie zaakceptowane. Tektonika płyt oferuje inne podejście. Zgodnie z tą teorią zewnętrzna powłoka Ziemi, litosfera, nie jest ciągłą monolityczną kulą. Jest podzielony na duże sztywne płyty. Te płyty nie tylko poruszają się bez celu. Wykazują różne zachowanie mechaniczne w zależności od ich lokalizacji.
Na grzbietach śródoceanicznych płyty oddalają się od siebie. Magma unosi się, aby wypełnić lukę i utworzyć nowe dno morskie. W strefach subdukcji płyty zderzają się i jedna płyta jest wpychana pod drugą. Wzdłuż uskoków ślizgają się i ocierają o siebie, uwalniając energię sejsmiczną. Nie jest łatwo prowadzić. Jest to złożony system pchania, ciągnięcia i tarcia.
Podział nie następuje natychmiast
Jednym z najczęstszych błędnych przekonań na temat Pangei jest to, że rozpadła się jak spadający spodek. W rzeczywistości różnica polega na szeregu różnych etapów. Wzory rozprzestrzeniania się dna morskiego zachowane w paskach magnetycznych skorupy oceanicznej opowiadają inną historię. Superman nie rozsypał się w pył z dnia na dzień. Został on rozłożony w określonej kolejności na przestrzeni milionów lat.
Najpierw zaczął się rozpadać Ocean Atlantycki, oddzielając Amerykę Północną od Eurazji i Afryki. Ameryka Południowa później oddzieliła się od Afryki. Następnie płyta indyjska rozpoczęła swój ruch na północ. Każdy krok pozostawia ślad geologiczny. Na dnie morskim zachowały się zapisy dotyczące tych podziałów, co wskazuje, że fragmentacja miała charakter raczej epizodyczny niż katastrofalny.
Cykle, a nie jednorazowe zdarzenia
Tektonika płyt sugeruje również, że Pangea nie była pierwszym superkontynentem. To też nie będzie ostatnie. Dane geologiczne pokazują, że kontynenty Ziemi wielokrotnie łączyły się i rozdzielały na przestrzeni dziejów. Ta cykliczność wynika z tych samych sił, które podzieliły Pangeę. Prądy konwekcyjne w płaszczu Ziemi poruszają płyty. Czasami się zbiegają. Czasami się różnią.
Rodzi to praktyczne pytania dla osób zainteresowanych geologią i dystrybucją zasobów, w tym: * Jakie konkretne linie uskoków wyznaczają dzisiejsze granice pozostałych fragmentów superkontynentu? *Odpowiedź można znaleźć identyfikując krawędzie granic płyt. Zrozumienie tego może pomóc w przewidywaniu aktywności sejsmicznej i identyfikacji złóż minerałów. To zmienia abstrakcyjną geologię w coś konkretnego.
Ważne jest to, że tektonika płyt jest systemem dynamicznym. Opowiadamy nie tylko, gdzie kontynent znajduje się obecnie, ale także jak tam dotarliśmy i dokąd zmierzamy w przyszłości. Wegener widział cel. Teraz rozumiemy pojazd.
Historia powierzchni naszej planety nie jest statyczna. To była powolna, ale okrutna katastrofa.
Pamiętajcie o Oceanie Atlantyckim. Pierwszy większy podział nastąpił około 180 milionów lat temu. Pomiędzy Afryką Północno-Zachodnią a Ameryką Północną zaczyna tworzyć się Grzbiet Środkowoatlantycki. W tym samym czasie południowo-zachodnia część Oceanu Indyjskiego otwiera się między Afryką a Antarktydą. To nie tylko pęknięcia w skorupie ziemskiej. To są bóle porodowe nowego morza.
Następnie, około 140 milionów lat temu, powstał Południowy Ocean Atlantycki. Afryka oddzielona od Ameryki Południowej. Było to wydarzenie o nieprzewidywalnych konsekwencjach. Mniej więcej w tym samym czasie Indie rozpoczęły swoją długą i samotną podróż. Odsunął się od Antarktydy i Australii, tworząc środkową część Oceanu Indyjskiego.
Potem nadeszły niespokojne czasy późnej kredy. Około 80 milionów lat temu wszystko znów się zmieniło. Ameryka Północna oddzielona od Europy. Australia zaczęła tworzyć własne pęknięcie na lodowatym kontynencie daleko od Antarktydy. Tymczasem Indie zerwały ostatnie połączenie z Madagaskarem.
To nie był tylko ruch. To kompletna rekonstrukcja mapy świata.
Implikacje dla teorii tektonicznej
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ te oceany są bliznami udowadniającymi, że teoria tektoniki płyt nie jest tylko hipotezą. Są fizycznym dowodem dryfu kontynentalnego.
Oś czasu przedstawia specyficzną historię samotności i ponownego spotkania. Najbardziej oczywistym przykładem jest droga Indii. Nie zatrzymał się nawet po ucieczce z Madagaskaru. Pobiegła na północ.
Do zderzenia doszło około 50 milionów lat temu. Indie uderzyły w Eurazję.
Jaki jest wynik? Himalaje.
To nie była miękka fuzja. Było to wydarzenie porównywalne z pracą buldożera. Kora wygięła się, utworzyły fałdy i uniosła się ku górze. Najwyższe góry na Ziemi są bezpośrednim skutkiem pewnego podziału oceanów i późniejszego zderzenia lądów.
Można prześledzić kontury Ameryki Południowej i Afryki niczym elementy układanki. Jeśli spojrzysz na skamieniałości po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, zobaczysz ten sam gatunek. Oceany nie tylko oddzielają masy lądowe. Zachowali historię tego, jak kiedyś byli połączeni.
Ocean Atlantycki jest młodszy niż Ocean Spokojny, ale starszy niż Morze Karaibskie. Ocean Indyjski jest kluczem do zrozumienia sposobu, w jaki rozdzieliły się kontynenty południowe. To reakcja łańcuchowa. Jedno pęknięcie prowadzi do drugiego.
Góry nie są jedyną rzeczą, która zrodziła się z zmagań Indii. Zmieniło globalne wzorce klimatyczne. Zmieniła prądy wiatru. Utworzyła biosferę.
Ale na tym historia się nie kończy. Australia wciąż dryfuje. Ocean Atlantycki nadal się rozszerza. Planeta jeszcze z nami nie skończyła. Żyjemy na powierzchniach, które są nieustannie poddawane recyklingowi, niszczone i zmieniane. Oceany, w których dziś pływamy, są jedynie tymczasowymi pojemnikami dla procesów geologicznych, które nie mają widocznego końca.
Narodziny superkontynentu
Wszystko zaczyna się od mapy. Alfred Wegener nie potrzebował danych satelitarnych ani danych z odwiertów głębinowych, aby ustalić dopasowanie. Zobaczył postrzępioną krawędź wschodniej Ameryki Południowej i odpowiadające jej wgłębienie w zachodniej Afryce. Wyglądają jak elementy układanki rozerwane przez coś gwałtownego.
Przed nim podobne pomysły wysunęli już inni naukowcy. Ale Wegener nadał tej koncepcji nazwę i ramy czasowe. W 1910 roku zaczął systematyzować swoje idee. Nie tylko zgadywał kształt linii brzegowych; oparł się na danych z późnego paleozoiku. Okres ten zakończył się około 252 milionów lat temu. Był to czas masowego wymierania. To wtedy wszystkie współczesne kontynenty połączyły się, tworząc jeden masyw kontynentalny.
Nazwał ją Pangea.
Nazwa ta utknęła, ponieważ odzwierciedla rozległy, zjednoczony kontynent Ziemi. Superkontynent. Wegener zasugerował, że ta gigantyczna masa nie pozostaje po prostu w miejscu. To się rozdzieliło. Jej jednostki dryfowały na swoje obecne pozycje. Był to rewolucyjny pomysł w 1910 roku. Większość naukowców uważała, że skorupa ziemska jest statyczna. Wegener argumentował, że był mobilny.
„Linie brzegowe wschodniej Ameryki Południowej i zachodniej Afryki rozdzierają się jak podarty papier”.
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ podważa podstawowe przekonanie, że kontynenty są stacjonarne. Jeśli się poruszą, wszystko inne w geologii musi się zmienić. Nawet jeśli w jednym miejscu zostanie znaleziona skamielina, to nic nie znaczy, jeśli Ziemia się nie porusza. Ale co by było, gdyby Pangea istniała? Sama skamielina wyjaśnia to. Zwierzęta mogły przemieszczać się między obszarami, które są obecnie oddzielnymi kontynentami.
Praca Wegenera nie była bezbłędna. Nie potrafił wyjaśnić, „w jaki sposób” przemieszczały się kontynenty. Nie miał mechanizmu. Ale miał mapę. Miał intuicyjne zrozumienie. To wystarczyło, aby rozpocząć rewolucję. Superkontynent istniał naprawdę. Rozłam był prawdziwy. Pozostaje tylko pytanie: kiedy i jak?
Jak tektonika płyt wyjaśnia dryf kontynentalny
Pierwsi geolodzy mieli trudności z wyjaśnieniem, w jaki sposób kontynenty Ziemi się rozdzieliły. Niektórzy sugerowali, że duże kawałki superkontynentu po prostu opadły na dno, tworząc oceany Atlantycki i Indyjski. Alfred Wegener odrzucił ten pomysł. Zaproponował, że fragmenty Pangei fizycznie przemieszczały się tysiące mil przez długie okresy czasu. Nazwał ten proces „die Verschiebung der Kontinente”. Anglojęzyczni badacze przetłumaczyli to jako dryf kontynentalny.
Wegener zaproponował tę koncepcję w 1912 roku. Nie udało mu się jednak przekonać środowiska naukowego. Nie było oczywistego powiązania. Nie miał działającego mechanizmu. Jak poruszają się kontynenty? Co wprawia je w ruch?
Kilkadziesiąt lat później na scenę wszedł Alexandre L. du Toa. Geolog z Afryki Południowej wyjaśnił tę hipotezę. Widział więcej niż tylko superkontynent. Zaproponował istnienie dwóch głównych kontynentów. Laurasia była na północy. Gondwana zajmowała południe. du Toa zebrał przekonujące dowody. Dane potwierdzają ten ruch. Jednak silnik napędzający kontynenty pozostał tajemnicą.
Zagadkę tę rozwiązano dopiero w latach 60. XX wieku. Pojawiła się nowa teoria. Zastąpił niejasne wyobrażenia o dryfie kontynentalnym precyzyjnymi modelami mechanicznymi. Naukowcy opracowali tektonikę płyt. Koncepcja ta ostatecznie wyjaśniła, „dlaczego” występuje dryf kontynentalny. Zidentyfikowała sztywne płyty skorupy ziemskiej i poruszające je prądy konwekcyjne płaszcza. Dryf kontynentalny jest faktem. Nauka potrzebowała odpowiedniego języka, aby to wyjaśnić.
Czym jest Pangea?
Zanim płyty się rozdzieliły, cała ziemia została połączona. Kontynent ten nazwano Pangeą. Występował w późnym paleozoiku i wczesnym mezozoiku. Zrozumienie Pangei pomaga zrekonstruować historię Ziemi.
Rozpad Pangei nie nastąpił z dnia na dzień. To powolny proces. Siły działające w skorupie ziemskiej są spowodowane napięciem tektonicznym. W powstałych pęknięciach powstały nowe baseny oceaniczne. Gdy Ameryka Północna i Eurazja oddaliły się od Afryki, otworzył się Ocean Atlantycki. W tym samym czasie płyta indyjska ruszyła na północ i ostatecznie zderzyła się z Azją. To zderzenie doprowadziło do powstania Himalajów.
Bez mechanizmu tektoniki płyt zdarzenia te byłyby zwykłymi zbiegami okoliczności. Dzięki niemu stają się nieuniknionym skutkiem dynamiki planetarnej. Powierzchnia Ziemi nie jest statyczna. To poruszająca zagadka.
Dlaczego dryf kontynentalny ma dziś znaczenie
Przejście od koncepcji dryfu kontynentalnego do tektoniki płyt nie jest jedynie kwestią akademicką. Zmienia to nasze rozumienie klęsk żywiołowych. Tektonika płyt wyjaśnia, dlaczego występują trzęsienia ziemi. Występują na granicach płyt, gdzie gromadzą się i uwalniają naprężenia. Wulkany powstają w miejscach, w których płyty się oddalają lub zbiegają.
Znajomość lokalizacji tych granic pomaga nam się przygotować. Umożliwia to poprawę norm sejsmicznych w strefach aktywnych tektonicznie. Pomaga to geologom przewidzieć potencjalne lokalizacje erupcji. Teoria ta przekształciła nauki o Ziemi z historii opisowej w naukę prognostyczną.
Praca Du Toa podtrzymała płomień nadziei. Oryginalna wizja Wegenera zapewniła mapę. Ale tektonika płyt zapewniła silnik. Bez tego ostatniego elementu historia powierzchni Ziemi byłaby niepełna. Zauważasz, że ziemia się przesunęła. Nie wiemy jednak, „jak” ukształtowało ono współczesny świat.
Historia kontynentów Ziemi nie zaczyna się od Pangei. Prawdopodobnie zaczęło się to na długo przed tym, jak nadaliśmy nazwę współczesnej strukturze planety. Geolodzy uważają, że żyjemy w powtarzającym się cyklu, w którym kontynenty raz po raz łączą się i rozdzielają.
Najstarszym znanym superkontynentem jest Rodinia. Powstał około miliarda lat temu w epoce prekambryjskiej. Około 600 milionów lat temu, przed upadkiem Rodinii, połączył się kolejny gigantyczny kontynent zwany Pannotia. Stało się to również pod koniec okresu prekambryjskiego. Nie są to formacje statyczne. Są to dynamiczne, gwałtowne zderzenia płyt, które kształtują klimat i życie na Ziemi.
Które kontynenty dzisiaj się zderzają?
To jeszcze nie koniec. Te same siły, które kiedyś zniszczyły tych starożytnych gigantów, teraz próbują je zjednoczyć. Nowoczesny ruch płytowy rozpoczyna nowy etap montażu.
Spójrz na Afrykę. Zaczęła poznawać południową Europę. Morze Śródziemne nie rozszerza się, ale kurczy. W tym samym czasie płyta australijska zderza się z Azją Południowo-Wschodnią. Nie są to odległe prognozy. To się dzieje właśnie teraz.
Gdzie utworzy się następny superkontynent?
Okresowe stowarzyszenia kontynentów Ziemi nazywane są cyklami superkontynentowymi. Niektórzy nazywają to cyklem Wegenera, na cześć Alfreda Wegenera, który jako pierwszy zaproponował ideę dryfu kontynentalnego. Obecny kierunek rozwoju wskazuje na przyszłość, w której Afryka i Ameryka zjednoczą się z Eurazją.
Ten nowy superkontynent będzie wielkością zbliżoną do Pangei. Uformuje się w ciągu następnych 250 milionów lat. Szczegóły mają znaczenie. Ocean Atlantycki może się zamknąć. Ocean Spokojny będzie się rozszerzał lub kurczył w zależności od tempa subdukcji, którego nie można jeszcze w pełni przewidzieć. Docelowo jednak pozostanie jeden gigantyczny kontynent.
Dlaczego cykle superkontynentalne są ważne?
Nie chodzi tylko o ruch skał. Wszystko się zmienia, gdy kontynenty się jednoczą. Kiedy kontynenty się połączyły, wnętrze superkontynentu zamieniło się w pustynię. Deszcz pada na krawędziach, a nie w środku. Różnorodność biologiczna w głębi lądu gwałtownie maleje. Poziom tlenu może się zmniejszyć. Ewolucja zwalnia lub całkowicie zmienia kierunek.
Świadczą o tym dane z zapisu kopalnego. Po każdym rozpadzie superkontynentu następowała potężna eksplozja ewolucyjna. Każdy etap agregacji prowadzi do wymierania i stagnacji. Ten cykl jest biciem serca Ziemi.
Jak często to się zdarza?
Geolodzy policzyli kilka superkontynentów w ciągu ostatniego miliarda lat. Rodinia. Pannotia. Pangea. A teraz przechodzimy do kolejnego. Dzieje się tak mniej więcej co 300–600 milionów lat. Grozi nam kolejna konfrontacja.
Pytanie nie brzmi, czy tak się stanie. Problemem jest prędkość ruchu płyt. Co stanie się z żywymi gatunkami, gdy oceany znikną, a świat się zamknie?
Żyjemy w ciszy przed burzą. Płyty już zaczynają się przesuwać. Po prostu ich nie czujemy.
