Spróbuj przypomnieć sobie ostatni dzień, kiedy nie miałeś ani jednej wolnej minuty.
Żadnych powiadomień. Żadnych pilnych listów.
Dla większości z nas to wspomnienie już się zaciera. Wygląda na plik, którego nie otwieraliśmy od lat.
Zbyt szybko posuwamy się do przodu.
Nowe badanie twierdzi, że nasze ciała po prostu nie są w stanie poradzić sobie z tempem współczesnego życia. Problemem nie jest nasza słabość. Problem polega na tym, że próbujemy uruchomić nowe oprogramowanie na starym sprzęcie.
Socjolodzy w Singapurze przeanalizowali dane z kilkudziesięciu lat, aby zaproponować tak zwaną hipotezę społecznego, ewolucyjnego niedopasowania i konkurencji (SEMCH). Pomysł jest surowy w swojej prostocie: ludzie ewoluowali, aby żyć w małych grupach. Nie ewoluowaliśmy do pracy z algorytmami.
Mózg w świecie, który zmienił się z dnia na dzień
Przez setki tysięcy lat ludzki umysł był zaprogramowany tak, aby przetrwać w zwartych plemionach.
Nasz system wykrywania zagrożeń działa świetnie. Pomaga nam dostrzec drapieżniki lub wyrzutki społeczne. To zadziałało.
Zakłada jednak ograniczoną ilość danych.
Dziś konkurujemy ze wszystkimi. Stale.
Internet zatarł granice plemienne. Nie porównujemy się już tylko do naszych sąsiadów. Porównujemy się do celebrytów, blogerów i nieznajomych z całego świata.
Stwarza to ciągłe, drugoplanowe poczucie niższości.
„W przeszłości łatwiej było zrozumieć swoje miejsce w grupie” – mówi Cho Yun, badacz psychologii na Uniwersytecie Jamesa Cooka w Singapurze. „Ale teraz stale porównujemy się z długimi listami… nawet jeśli te sygnały pochodzą od nieznajomych”.
Rezultatem jest zwiększone poczucie rywalizacji, które nigdy nie zanika.
Stres staje się chroniczny. Samotność wzrasta. Czujemy się odizolowani, nawet gdy jesteśmy połączeni.
To nie są tylko problemy „osobiste”. To są problemy systemowe.
Pętla sprzężenia zwrotnego polikryzysu
Nie chodzi tylko o media społecznościowe. Chodzi o to.
Badacze określają naszą epokę mianem „polikryzysu”. Zmiana klimatu. Pandemie. Niestabilność gospodarcza. Sztuczna inteligencja.
Siły te nie istnieją po prostu obok siebie. Karmią się nawzajem.
Rosnące ceny są niepokojące. Lęk powoduje, że gromadzimy zasoby i zachowujemy się samolubnie. To niszczy zaufanie społeczne. Zmniejszone zaufanie zwiększa niepewność gospodarczą. Co prowadzi do jeszcze większej akumulacji.
Cykl jest skompresowany.
„Stres, samotność i niepokój są często postrzegane jako problemy osobiste lub związane ze stylem życia, ale mogą odzwierciedlać niedopasowanie między środowiskiem, w którym żyją ludzie, a warunkami, do których ewoluowały nasze umysły i ciała”.
Ta pętla sprzężenia zwrotnego prowadzi do wypalenia zawodowego. Zabija zachowania prospołeczne. Tworzy społeczeństwo, które jest hiperkonkurencyjne, ale głęboko nieszczęśliwe.
Życie w mieście dolewa oliwy do ognia. Zatłoczone miasta wywołują reakcje stresu fizycznego. Nasz organizm reaguje tak, jakby był nieustannie atakowany.
Kultura przeważa obecnie nad czystym środowiskiem w kształtowaniu naszej ewolucji. Zmieniamy się, aby przetrwać w warunkach, które sami stworzyliśmy.
Projektowanie z myślą o naszej biologii
Jeśli problemem jest niespójność, rozwiązanie wymaga przeprojektowania naszego środowiska.
Dotyczy to zarówno konkretnych miast, jak i przestrzeni cyfrowych.
Potrzebujemy planowania urbanistycznego, które zmniejszy przeludnienie. Potrzebujemy obszarów naturalnych. Zielone przestrzenie. To nie jest luksus. Jest to biologiczna konieczność, aby układ nerwowy mógł regulować stres.
Ale projektowanie przestrzeni cyfrowych jest nie mniej ważne.
Badacze nie proponują zakazu Internetu. Nie da się tego wymyślić na nowo. Zamiast tego argumentują, że platformy powinny być projektowane tak, aby ograniczać poczucie konkurencji.
Obecnie większość aplikacji jest zoptymalizowana tak, aby wywoływać strach przed pominięciem (FOMO) i porównaniami społecznymi. Dzięki temu użytkownicy pozostają na platformie. Ale niszczy także nasze zdrowie psychiczne.
Czy możemy stworzyć technologie, które respektują nasze ograniczenia ewolucyjne?
„Oznacza to, że musimy myśleć nie tylko o indywidualnym zrównoważonym rozwoju, ale także o tym, jak projektowane są miasta i społeczności” – mówi Sarah Chan z Singapurskiego Uniwersytetu Technologii i Wzornictwa.
Potrzebujemy interwencji, które współdziałają z ludzką naturą. I nie przeciwko niej.
Przyszłe badania skupią się na testowaniu tych pomysłów. Eksperymenty w życiu codziennym mające na celu sprawdzenie, jak środowisko fizyczne i cyfrowe wpływa na samopoczucie.
Cel jest jasny: zmniejszyć tarcia pomiędzy tym, kim jesteśmy, a miejscem, w którym żyjemy.
Brzmi jak duże zadanie dla zapracowanych urbanistów i inżynierów z Doliny Krzemowej.
Być może jednak jedynym sposobem uzdrowienia umysłu jest zmiana świata, w którym żyje.





























